środa, 5 sierpnia 2015

Pokolenie 3.1

What, co tam robi Nipunus?

Zły timing, koleś. Pospiesznie oddalił się, nie wiedząc, co
myśleć o nowym znajomym córki.

Brenda stwierdziła...

...że całkiem go lubi.
Randka zakończona sukcesem. ( ͡͡ ° ͜ ʖ ͡ °)

Nipunus: wychodziłaś, Brendo?
Brenda: uhm, tak?

Zanim przejdziemy z powrotem do Nipa i Brendy, chcę Wam
pokazać, jak wygląda kanapa, odkąd wprowadził się tu
Wołodia.
Hewlett: czuję rodzinną dramę, powinienem się wtrącić?
Nie, Hewlett, nie.

Swoją drogą, Tom Bombadil również nosi wojenne blizny.

Nipunus: wiesz, zawsze uważałem, że szczerość to
podstawa każdej relacji.
Brenda: o co ci chodzi?

Nipunus: no wiesz, jeśli ktoś szczególny pojawiłby się w
twoim życiu, chętnie bym go poznał.
Brenda: ugh, dobrze. Zaproszę go na święta, może być?
Nipunus: jestem usatysfakcjonowany.

Brenda: och, piesku, myliłam się. Jest mądry i słodki i...
Wołodia: ojej, panienka chyba straciła umiejętność
obiektywnego myślenia.

Urodziny Hewletta!
(Będę za nim tęsknić :c)

Cała rodzina hucznie świętuje wejście tego uroczego acz
średnio rozgarniętego półkosmity w wiek dorosły.

Rozbraja mnie Nipunus w tle, który najwyraźniej sobie
uświadomił, że wszystkie jego dzieci są już dorosłe. xD

I jak, Hewlett, jakieś plany?
Hewlett: tak. Wiem, co powinienem zrobić.

Mam wrażenie, że kończy się pewien etap mojego życia,

Cześć, Amber, to ja, Hewlett.

Jestem dorosły, możemy się miziać!

I przyjechała. :D

Hewlett: uhm, to twoje dziecko?
Amber: nie, to syn Dobrego Bliźniaka Sim-Boga i mojej
ciotki, Sophie.

Amber: ale może sobie zrobimy kiedyś własne?
Hewlett: jasne!

I wyprowadzili się. : (

WHAT WHAT WHAT WHAT.
Vance, mój synu, dlaczego?

Wstyd przyznać, ale do tej pory nie zdarzyło mi się obczaić
moich sim-dzieci. Oto Vance. Vance, mam ci jedno do
powiedzenia. To TY jesteś niezłym ciachem.

Vance: kssss, ojcze, twoja niesubordynacja zaczyna mnie
irytować.
As-t-modeusz: za co?
Zapowiadają się krwawe rządy nowego Simboga...
I w końcu nadeszły święta.

Kuzyn Lindsey nie wygląda na szczęśliwego. Pytanie
konkursowe - umiera z tęsknoty za Vancem, czy może ma
serdecznie dosyć jego apodyktycznej natury?

Kuzyn Dewey też coś nie w sosie, ale na odkrycie przyczyny
jego podłego humoru przyjdzie wam długo czekać.

Kuzyn Christopher natomiast uważa, że wszystko jest bardzo
spoko.

O Simboże, jaka smętna impra.

Merry jest znowu niepoprawnie uroczy, idź z tym radosnym
uśmiechem, psujesz klimat impry.

Och, a od swojego chłopaka dostałam... lampę w kształcie
kotka. To takie... oryginalne. Ha, ha.

Catalina: Lindsey, dlaczego nie usiądziesz?
Lindsey: nie zbrukam swojego prawie boskiego ciała, siadając
na tej kanapie.

Spóźniony o dwie godziny, przybył w końcu Hewlett.
Nipunus: nie wiesz, gdzie jest Brenda?
Hewlett: skoczę jej poszukać.

Brenda tymczasem oddawała się radosnemu flirtowaniu
z bojfrendem.

CO TO ZA KOLEŚ.

Nipunus: chłopcze, mam nadzieję, że ciasto cytrynowe
ci odpowiada jako przekąska.
Merry: ciasto cytrynowe i ja od dawna tworzymy zgraną
parę, sir.

Brenda: to widelczyk to ryby, Merry.
Merry: cóż, dobrze się sprawdza przy jedzeniu ciasta.
Hewlett: ktoś tu nie odebrał dobrego wychowania.
Merry: dlaczego siedzisz w fartuszku?
Hewlett: to nie TWOJA sprawa.

Catalina: hej, chciałabym poznać przyszłego zięcia!
Sorki, nie wiem, jak cię uwolnić. 
Catalina: żartujesz sobie? Omija mnie cała zabawa!
Chilluj, później cię zresetuję.

Ale... ale... okej.

Swoją drogą, moi rodzice wieczorem wybywają z domu.

Wowowow.

I NAGLE WSZEDŁ TEN KOLEŚ.

A ty to kto?

Nazywam się Leon, przyszedłem po kawałek ciasta.

Mogę? :)
(TAK LEON, MOŻESZ ;___;)

I gdy wszyscy sobie poszli...

Yeah, super, niunia, dziadzio jest z ciebie dumny!