niedziela, 12 kwietnia 2015

Pokolenie 1.11

A teraz zmierzamy do Egiptu.

Ach, widoki.

Prażące słońce natchnęło Mirceę do przemyśleń na tle
egzystencjalnym.
Mircea: ulotność życia... pokolenia przemijają...

Tym razem nawet nie zerknął na tablicę ogłoszeń. D:
Mircea: OSTATNI RAZ MÓWIĘ, NIE ROBIĘ ŻADNYCH
GŁUPICH MISJI.
Ale pieniądze...!
Mircea: NIE I JUŻ.

Kenspa nie spodobała mu się tak bardzo jak rower.

Mircea: hejka, właśnie przyleciałem z USA, by kupić trzy
sadzonki granatu i trzy sadzonki wiśni. Bierę je i już mnie nie ma.
Sprzedawczyni: gdybym dostawała za każdym razem dolara, gdy
to słyszę... 

NIE MIRCEA DON'T

Dlaczego, DLACZEGO on musi robić siarę na wszystkich
kontynentach? ;_;

Ciekawe, jak mu to wyjdzie?

Hm, jak na moje oko to...

Hej, jest tu coś włochatego, czy to mysz?

No trudno, nie ma węża, ale mogę sobie pograć dalej, co?

Jeśli się zastanawiacie, gdzie podziała się kobra, odpowiadam:
podjudzana brakiem umiejętności muzycznych Mircei, atakuje
tę biedną kobietę.

Mircea: tututurumtumtum! Ach, kojąca, arabska muzyka.
Biedna nieznajoma: AAAA

Mircea: to wysokie cis wyszło mi naprawdę pięknie!
Biedna nieznajoma: AAAA

Ugh, nie będę z tobą gadać, wąż cię pokąsał.

Biedna nieznajoma: *randomowe arabskie klątwy*
Mircea: CÓŻ ZA NIEUPRZEJMOŚĆ. Jestem wprost oburzony!

Jak jeszcze bardziej okazać brak szacunku do obcej kultury,
skoro już zdążyłeś wykąpać się w fontannie? To proste. Pływaj
w fontannie nago.

Starsza pani...


...nie aprobuje.

Ale i tak się dołączyła. :D

Mircea: co ja zrobiłem?
Chcesz o tym pogadać?
Mircea: nie chcę.

A teraz chcesz o tym pogadać?
Mircea: nie chcę.
(poważnie, jego wakacje zostały raptownie skrócone, tubylcy
go nienawidzili, ewakuowanie go było jedyną słuszną opcją :c)

Felga nie tęskni zbytnio za Marią - dostała własne łóżko, gdy ta
się wyprowadziła.

Ooooch, tylko popatrzcie na to, jaki jest szczęśliwy!

Z serii "spotted" - pani z absurdalnie ogromnym biustem.

Mircea po raz pierwszy od bardzo dawna postanowił po sobie
pozmywać i... zepsuł kran.

Nie zrenderował się do końca, jest dla niego nadzieja!

...och, nieważne. Nie rozmnażaj się za nadto, synu.

Jak ktoś zielonoskóry, o wielkiej, jajowatej głowie i owadzich
oczach może być tak uroczy? Serio, spójrzcie, jak on na nią patrzy!

Ooops, hehe. Moja przyjaciółka Monika nie popiera ich związku.

Eee, Mircea? Dobrze się czujesz?

Chyba już za późno na pomoc D:

Powiedzcie Deedee...

...że ją kocham.

*pogrzebowa muzyka*

Och, miło mi to słyszeć, kochanie! Chcesz coś ze sklepu?

No i co ja mam z nim zrobić? XD

Baw, baw! Nie martw się, Simboże, obronię go!

Czekajcie, chyba mam pomysł!

Suszarka z Czechosłowacji, rocznik 1984. Niezawodna.



Dana, ty... uratowałaś mi życie!

Mircea: jak ci się odwdzięczę?
Dana: może zostaniesz moim niewolnikiem na zawsze?

Chcesz zbudować ze śniegu symboliczne przedstawienie
człowieka... ze mną?

Tak, jeeej!

Uwielbiam celebrować ludzkie święta!

Łuuu, tak zwane "lepienie bałwana" to masa radości!

Catalina: okej, spód już mamy gotowy.
Nipunus: ...jak to?

Nipunus: przecież to nie jest KULA. Spójrz na jej nieregularne
kształty.
Catalina: nie musi być idealnie, wiesz?

I tak Nipunus dzielnie pracował...

...nad nadaniem dolnej kuli...

...odpowiedniego kształtu.

Efekt końcowy go nie zachwycił.

:D

Windy znalazła sobie chłopaka.

Felga: wiesz co, koleś? Wkurzasz mnie.
Tom Bombadil: no i co, no i co? Fikasz, koleś?

Felga: o nie, koleś, nie żyjesz, koleś!
Tom Bombadil: co tak słabo, koleś?

Nie, Felgo.

Nie atakujemy skrzatów domowych, Felgo.

Nawet jeśli to wkurzające, małe bubki.




Kto mi wyjaśni, co tu się dzieje? XD

Dlaczego po moim miasteczku chodzi tylu brzydkich ludzi :C

I tyle łysych dziewcząt?

Chociaż ta akurat dostała ode mnie perukę.

O matko... tata zmywa... spokojnie, nie spłosz go, Catalino,
spokojnie...

DANA PLS, obsługiwanie pralki wcale nie jest takie trudne!
Dana: ale jakoś naprawdę... nie przemawia to do mnie.

Kawaii Nipunus jest kawaii.

Catalina: wiesz, niedługo obchodzę urodziny, może chciałbyś
przyjść?
Nipunus: och. OCH. Oczywiście!

<3

No proszę, jednak można tu znaleźć jakichś ładnych simów.

Cornelius też znalazł miłość swojego życia. Ta pani mogłaby
być jego matką. Widocznie razem z Marią są w jakimś klubie
małego gerontrofila. D:

Mike nagle wygląda na sympatycznego staruszka. Gdzie jego
aura pedofila?

AAAARGH CO?!

Miłości mego życia!

Maria: daruj sobie, wiesz, że wyszłam za ciebie dla pieniędzy.
Mike: ... :c

Nipunus przez chwilę po prostu gapił się na rodziców Cataliny.
Cóż. Dziwne.

Kochany Ignacy, zawsze przynosi jedzonko na imprezy.
Ignacy: I NIKT NIGDY SIĘ NIE CZĘSTUJE.

Mam nadzieję, że moje dziecko będzie tak niedostosowane
społecznie jak mój tata!

Grażka: oooo, ta impreza jest do bani.
Przyszłaś minutę temu, błagam, Grażka. D:

Catalina jest pełna entuzjazmu.

Okej, rozchmurzyła się, gdy ludzie trochę poskandowali na jej
cześć.

A jeśli dostanę głupią cechę? Albo UMRĘ?

Mircea: HAHAHAHA WYGLĄDASZ JAK TWOJA
NIENAWIDZĄCA CIĘ MATKA.
Catalina: dzięki, tato.
Niko: nawet ja wiem, że to było niestosowne.

Deedee miała całą imprezę gdzieś.

Och, mówię ci tato, Majkuś jest super, kochamy się
każdego poranka!

...za co?

Grażka: hehehe, fajnego masz zięcia, co?
Mircea: *opracowuje plan zamordowania Grażki łyżeczką*

Hej, Mircea, wiesz co, zostałeś zwolniony z posady!
Mircea: CO?!
Serio. Pokolenie pierwsze już za nami. :D Zgodnie z zasadami Mircea może mieszkać razem z kolejnymi dziedzicami i wypełniać dalej swoje zadanie (przypominam, wyhodowanie owocu/warzywa każdego rodzaju). Zostało mu już naprawdę niewiele. 
Catalino, przejmujesz pałeczkę!
I jeszcze bonusik:



^to wszystko stało się w ciągu kilku sekund. Ach, Ignacy, nie umiesz przegrywać, prawda?

:D (spojler: zerwali)