czwartek, 16 kwietnia 2015

Pokolenie 2.0

Cześć, zawsze byłam raczej grzeczną dziewczynką, ale nagle
czuję ogromny przymus zrobienia sobie wielkiej dziary na plecach.
Zresztą, mam wrażenie, że wiesz, o czym mówię.

Tom Bombadil: buu, krzywo!
Dana: zamilcz. Nie rozumiesz, co próbuję osiągnąć.

Dana: ...cóż za perfekcja.
Tom Bombadil: on jest... on jest... piękny. *ociera łzę wzruszenia*

Zima zdecydowanie nie jest ulubioną porą roku Felgi.

Pierwszy dzień w pracy!
Catalina: wdech, wydech... Jakoś się... ułoży.

Wiesz, że naprawdę dawno nie robiłeś prania, gdy wokół brudnych
ciuchów unosi się toksyczna chmura.

Aww, these two.

Dana wyciągnęła zeszyt...

...i cisnęła nim wściekle w śnieżną zaspę.

Dana: hahaha, odrobione!
POWAŻNIE. Zajęło jej to pół sekundy. O_O

:D Kochany zięciunio.
Ofc - bogata chata + darmowe jedzenie = obowiązkowe uczestnictwo Mircei.

To smętnie leżące na podłodze dziecko to Danita. Wnuczka
Mircei. I co najdziwniejsze...

WCALE NIE JEST CÓRKĄ MIKE'A. O_O
Technicznie rzecz biorąc, Danita nie ma ojca. Wygląda na to, że Maria tak daleko zabrnęła w samouwielbienie, że aż postanowiła się sklonować. 

W tym czasie Catalina nabywała kolejną dziarę.
Mircei zdarzył się wypadek i popuścił praktycznie naprzeciwko
drzwi do łazienki... :c
Mircea: dlaczego... robisz screena... w takim momencie?
Bo... eee... hehe, jedźmy dalej.

Dana: czekaj, dobrze rozumiem? Twój mąż finansował przez
miesiąc kosztowne badania tylko po to, byś mogła się sklonować?
Maria: hehe, no.

Maria: nie mogłam pozwolić, by moja uroda się zmarnowała.
Dana: ...co ja bym zrobiła z takim majątkiem?

Mircea: NIE WIERZĘ. Pierwszy raz w życiu mam okazję
skorzystać z wanny i nie mogę do niej wejść przez
NIEFORTUNNIE POSTAWIONĄ PAPROTKĘ?
Życie jest brutalne, nie?

Mircea: nie możesz jej... nie wiem, usunąć jakoś?
Nie. Wybacz.
Mircea: ALE PROSZĘĘĘĘ!

Siostrobójcza walka na śnieżki!

Hehehe, ależ to dziecko głośno dopomina się o jedzenie. Moja
krew.

A potem Mircea odkrył barek.

Nie ma głupich, nie wracam dziś do domu.

Catalina: no więc mniej więcej tak robi się suflet.
Nipunus: ...to fascynujące! Sekrety ziemskiej sztuki kulinarnej
aż proszą się o dalsze badania!
Catalina: uch, tak, jeśli o to chodzi...

*uścisk zaskoczenie* Zamieszkaj ze mną, Nip.

Uuuoch... słucham?

Catalina: to będzie chyba najbardziej efektywny sposób poznania
ziemskiego życia, co?
Nipunus: ...naturalnie. Chodzi o moje badania. Już zaczynałem...
odbierać mylne wrażenie.

Catalina: a jeśli mylne wrażenie nie byłoby takie mylne?
Nipunus: ...wtedy osiągnąłbym najwyższy poziom serotoniny
w całym moim życiu.


I tak Nipunus się wprowadził do naszej wesołej chatki.

Pierwsze co zrobił, to zamontowanie systemu automatycznego
czyszczenia w umywalce.
Nipunus: TAK WYSOKIE RYZYKO ZAKAŻENIA
BAKTERIOLOGICZNEGO... NIE MOGĘ... POZWOLIĆ!!!

Mircea: to co, teraz tu będziesz mieszkał, dziwny człowieku?
Nipunus: potwierdzam. I może mi pan mówić po...

Mircea: no cóż, póki nie będziesz próbował kręcić z żadną z
moich córek, nie mam nic przeciwko.
Nipunus: KHH KHH
Deedee: nie smakuje ci, skarbie?

Nipunus: nie powiedziałaś im?
Catalina: ja... daj mi trochę czasu.

POMOCY! Niech ktoś uratuje mojego ukochanego bałwanka!

Felga: *wąchu* dziwnie pachnąca istota, hmm...
Nipunus: och, witaj, domowy czworonogu! Z pewnością
docenisz unikalny smak przekąski dla sixamańskich pfolbików.
Felga: dziwnie pachnie, ale w gruncie rzeczy to spoko facet.

Tom Bombadil: pomocy!!! Poooomocy!!!
Dana: ulepiłam ci drugiego, już nie jęcz.
Tom Bombadil: co? Nie! Teraz więcej zginie. ;_;

Nipunus: nie sądziłem, że siłę odśrodkową można wykorzystać
do zabawy.
Catalina: po prostu się kręć!

Hej, podoba mi się ta zabawa!



Catalina: może jednak jazda na lodzie nie jest dla nas.
Nipunus: zgadzam się.

Mircea: Tom, leżysz tu od pięciu godzin z przerwami na
podbieranie soku pomarańczowego z lodówki. Mówię ci to jako
twój przyjaciel. Jesteś naprawdę zdrowo pieprznięty.
Tom Bombadil: POZWÓL MI TU UMRZEEEĆ.

Nipunus: s-słyszałem, że to zwykle robią zakochani na twojej
planecie.
Catalina: o rany, są piękne!

I... ehm... nie jestem zbyt obeznany w ziemskiej kulturze, ale
wiem, że zazwyczaj z inicjatywy osobnika płci męskiej
urządzacie huczną biesiadę w połączeniu z tańcami, na
której deklaruje się wierność i pomyślałem, że... jeśli masz
ochotę, to...

Catalina: o rany, to najdziwniejsze oświadczyny świata, ale
PEWNIE ŻE TAK.
Nipunus: naprawdę? Jeej <3

Catalina: nie, poważnie, to były dziwne oświadczyny. Jeśli tata
cię zapyta, powiedz, że kupiłeś mi pierścionek i wręczyłeś mi
go w restauracji.
Nipunus: ...dooobrze.

Tom Bombadil: doceniam wasze starania, ale zrozumcie, że
NIE MOGĘ BEZ NIEGO ŻYĆ.
Dana: to już nie chodzi o ciebie. Blokujesz dostęp do kibelka.
Przykro mi.


DOM EKSTREMALNE METAMORFOZY!
Dla przypomnienia, chatka z pokolenia pierwszego wyglądała
tak.
Patrzcie na ten luksus! 







Mircea niewliczony w cenę zestawu.



Deedee: fuj, czujesz to, Dana?
Dana: tak. To powiew normalności.

MUSI... SIĘ... CZYŚCIĆ.

Mircea przespał cały remont.
Mircea: coś tu się... nie zgadza...

SZOK I NIEDOWIERZANIE.

Znowu mogę gotować we własnej kuchni... ja już... mogłem
zapomnieć, jak to się robi.

Ta skupiona twarz... xD

Nipunus: uhm... proszę pana? Chciałbym o czymś porozmawiać.
Mircea: no wal.

Nipunus: bo widzi pan... gdy tylko po raz pierwszy poznałem
Catalinę, to... tak... jakby się okazało, że przez całe życie byłem
niekompletnym bytem!
Mircea: hę?

Nipunus: i już nie liczy się to, co mogę osiągnąć, bo jestem
przekonany, że żadne moje dzieło nie byłoby dla mnie
większym zaszczytem, niż możliwość nazywania jej moją
przyjaciółką i życiową partnerką!
Mircea: hę?

Nipunus: i proszę o ojcowskie błogosławieństwo, by...
Mircea: czekaj, czekaj... ty prosisz mnie o rękę Cataliny?
Nipunus: tak!

Ja...

Słuchaj, zielony. Ty, ja, wychodzimy. Teraz.

Gdy Catalina się obudziła, już ich nie było. :D
Catalina: ...mam bardzo złe przeczucia.
Ale wylosowała życzenie urządzenia sobie wieczoru
panieńskiego, więc chwyciła za telefon i zaprosiła kilka dam. 8)

Opowiem ci teraz coś, co opowiedział mi ojciec pewnej
jasnowłosej ślicznotki.

Otóż, możesz umizgywać się do panienek, czemu nie. Wtedy
jesteś jak ten wędkarz, zarzucasz haczyk i czekasz, aż któraś
rybka złapie się na przynętę.

Mircea: ale musisz mieć świadomość, że jej ojciec może też
być wędkarzem i stać tuż za tobą. A wtedy wsadzi ci wędkę
tak głęboko, że aż gardłem wyjdzie.
Nipunus: hm... chyba umknął mi sens tej anegdotki.

Mircea: ...jeszcze go złamię.
Nipunus: słucham?
Mircea: nic, nic.
PARTY TIME

Maria szybko doszła do siebie po niepokalanym poczęciu
porodzie.

Nina Rosier-Macduff. Rany, jest cudna.

I Windy, która niedawno też została mamą!

A to... eee... Emilia. Wygląda strasznie. o_o

Hej, jajogłowy, nie jesteś czasem głodny, przygotowałem coś
dla ciebie.

Nipunus: o, dziękuję.
Mircea: hehe. HE. HE.

Nipunus: omnomnomnom
Mircea: HEHEHE. HE. HE.

Nipunus: hm, trochę dziwny posmak.
Mircea: *szybko, poważna mina, zanim się zorientuje, że coś
jest nie tak!*



Nipunus: ach, już rozumiem! W wielu ziemskich kulturach
celowo upokarza się kandydata do wejścia w grupę, co ma
przyspieszyć cementowanie relacji!
Mircea: taaak, więc skoro już rozumiesz, że... zaraz, co?
To będzie trudniejsze, niż Mircea myślał. D:

Catalina: hej, ciociu, tyle ci zawdzięczamy, byłabym bardzo
wdzięczna, gdybyś to ty wygłosiła toast.
Grażka: spoko


Hej, słuchajcie, nasza Catalinka się hajta i tak dalej!

Ale mam nadzieję, że nie będziesz jak twój stary łazić po
ludziach i żebrać o pieniądze.

Nie, poważnie, nie rób tego. Nawet nie wiesz, jak to wkurwia.

Hehe, któraś z dziewcząt zadzwoniła po tego przystojniaka.

Mircea: no dobra, słuchaj, pozostała jeszcze jedna rzecz do
załatwienia.
Nipunus: co mogę zrobić?

Mircea: widzisz, jeden koleś złamał serce mojej kochanej
Marii, odmawiając jej pierwszego pocałunku, przez co ona
wpadła w depresję i wyszła za obleśnego starucha. Musisz go
zabić gołymi rękoma.
Nipunus: ...ugh, to chyba jest niezgodne z zarówno sixamańskim
prawem jak i tym ziemskim...
Mircea: super, to skoro nie chcesz, to...

Nipunus: ale jeśli w jakiś niezrozumiały dla mnie sposób to
zapewni Catalinie dobrobyt i szczęśliwe pożycie małżeńskie,
zrobię to.
Mircea: *zaciska pięści i zęby* HAHA. CU-DO-WNIE.

Mhm, sexy ladies. Kocham moją pracę.

Nipunus: witaj, Brady Sumari.
Brady: o, hejka, dziwny ludku!

Nipunus: Brady Sumari, jesteś pozbawionym kręgosłupa
moralnego kobieciarzem i zasługujesz na śmierć.
Brady: zaraz, co?
Nipunus: przygotuj się na swoją egzekucję! Za Marię!
Brady: co? Mówisz o tej lasce, której dałem kosza w liceum, bo
nie kąpała się od miesiąca?!

Brady: NIE ODDAM SKÓRY TANIO!
Mircea: no proszę, zrobił to.

Mircea: właściwie, z czym mam problem? Koleś wygląda
dziwnie, ale pomimo że cały dzień się nad nim znęcam, nie
traci cierpliwości.
Brady: ARGH!

Mircea: bez wahania zdecydował się zabić tego typka, co jest
w sumie niepokojące, ale również w piękny sposób pokazuje,
jak patologiczna jest moja rodzina. Czego właściwie się boję?
Wiem, że ten chłopak będzie dobrze traktował moją małą
Catalinę.
Nipunus: ARGH!

Mircea: muszę się pogodzić z tym, że moje dzieci dorastają
i dokonują dziwnych wyborów, jeśli o partnerów życiowych
chodzi.
Brady: ARGH!

Brady: HAHAHA, ZWYCIĘSTWO!
Mircea: ugh, ale on ma słabe łapki.

Nipunus: przepraszam, przepraszam! Zawiodłem, ale jeśli
trzeba, skoczę po działko laserowe z mojego...
Mircea: nie, nie trzeba.

Mircea: witaj w rodzinie, synu.
Nipunus: zaraz, co?
Serio. Po walce z Bradym Nipunus i Mircea nagle stali się przyjaciółmi. o_o

Moja uwaga chwilowo skoncentrowała się na Nipunusie i Bradym,
po powrocie do domu spotkało mnie TO.
Maria: hehehehe *szatański rechot*

Catalina: nie, mam dosyć. Nawet dzisiaj się ze mnie nabijasz!
Maria: przecież tylko to potrafię. :c

Okazało się, że Grażka i Windy też się przyjaźnią, aww. <3

:D

Nina obraża Emilię, Emilia ma to gdzieś, seksowny pan lubieżnie
zerka na tyłek ojca panny młodej, a rzeczony ojciec kradnie ze
stołu zgniłe jedzenie.
Catalina: nie no, kończymy tę imprezę.

Mircea: ty tam, blondi, nie rozumiesz, na czym polega kończenie
imprezy?
Jenni: YEAH! ALE MU POWIEDZIAŁEŚ!
Nipunus: hmph *profilaktycznie pręży przed blondim muskuły*


Tehee.